Historia hufca

Ten artykuł pochodzi oryginalnie z czasopisma „Barwy Słońca” 134 WDHiGZ nr 09(31) z maja 2017 roku, wydanego z okazji 25-lecia hufca. Tekst został delikatnie przeredagowany, by zachować jego aktualność.

Nasz hufiec ma już ponad 30 lat, a to już całkiem sporo czasu. To mniej więcej tyle, co ukończyć trzy razy szkołę podstawową (sześcioklasową), dwa razy liceum i jeszcze pójść na studia i zdobyć tytuł inżyniera…

To nie oznacza, że przed 1992 rokiem w centrum Warszawy nie działały żadne drużyny. Po prostu istniał tu hufiec Śródmieście (nazywał się tak jak dzielnica, w której działał). To był czas gdy na Powiślu powstało 134, przy ulicy Polnej funkcjonował szczep 328, a na Muranowie zbiórki mieli harcerze z 186.

Choć w Polsce panował PRL i rządząca nim niepodzielnie partia, to w środowiskach odbywały się normalne zbiórki i można było robić dobrą, harcerską robotę. Drużyny razem jeździły na obozy i jeśli dobrze im się współpracowało, to zakładały wspólne kręgi instruktorskie. Jeden z nich współtworzyły 134, 220 i 281.

Niestety, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Zmiana przyszła wraz z nowym komendantem hufca wybranym pod koniec lat osiemdziesiątych. Pod różnymi pretekstami zaczął on dzielić środowiska na te, które komenda hufca lubiła i mogły niemal wszystko, jak i na te, które musiały mu się podporządkować. Doszło nawet do tego, że pozwolenia na obozy nazywano krótkimi i długimi smyczami (zależnie od tego jak daleko można było rozstawić swój obóz od namiotu komendanta).

Kroplę czary przelała próba usunięcia Haliny Bożek z funkcji szczepowej 220. W jej obronie stanęli nie tylko instruktorzy ze wspólnego kręgu instruktorskiego (134, 220, 281), ale i kadra innych środowisk. Dopiero wtedy zobaczyli, jak wiele osób sprzeciwia się komendantowi i poczuli, że razem mogą coś zmienić.

Obrona Halinki była iskrą, która uruchomiła inne działania i doprowadziła do otwartego buntu. Doszło nawet do tego, że obóz spierających się z komendantem środowisk musiał się odbyć pod opieką chorągwi (żeby komendant nie mógł w nim rządzić).

W trakcie tego obozu komendant chorągwi przyjrzał się pracy drużyn trzech szczepów i stwierdził, że należy im pozwolić działać. W ten sposób, ponad 30 lat temu, trzy środowiska-założyciele hufca (134, 220 i 281) odeszły ze Śródmieścia i założyły zupełnie nową jednostkę — hufiec Warszawa Centrum.

Komendantką nowopowstałego hufca została Halinka. Praca ruszyła pełną parą i jeszcze w tym samym roku oficjalnie odtworzono szczep 186 (dzięki zaangażowaniu Rafała Żakowskiego oraz Kuby i Ewy Czarkowskich).

Mimo tego, że wystartował hufiec, w którym kadra mogła pracować po harcersku i rządzić się sama, wiele środowisk pozostało w hufcu Śródmieście. Czekało ich kilka dalszych lat zmuszania do działania w „jedyny słuszny sposób”.

Część z nich pozostała tam, bo była przywiązana do hufca, w którym działali od wielu lat, inni, bo nie znali się na tyle dobrze z założycielami hufca Centrum, by do nich dołączyć.

Na ich szczęście, w 1996 roku instruktorzy z hufca Śródmieście postanowili odejść z ZHP i założyć własną organizację (Stowarzyszenie Harcerskie). W takiej sytuacji do hufca Centrum mogli dołączyć 43i59, 166 i 328.

Po kilku latach działania i powiększeniu o kolejne środowiska, hufiec Centrum potrzebował symbolu który łączyłby wszystkie szczepy, zarówno te, które go zakładały, jak i te, które dołączyły do niego później. Właśnie dlatego piąty zjazd hufca podjął decyzję o rozpoczęciu zdobywania imienia Księcia Janusza I Mazowieckiego.

Kampania trwała cały rok. W jej trakcie odbył się pierwszy Rajd Czarnego Kota i pierwsze Święto Hufca, opracowano programy sprawności i uszyto wyjątkowy sztandar. Ten ostatni wręczył Halinie Bożek własnoręcznie Komendant Chorągwi w rocznicę śmierci bohatera (zarazem przyznając hufcowi jego imię).

Od powstania hufca minęła już dekada i instruktorzy postanowili uczcić to wielkimi obchodami. Przygotowania do 10-lecia miały miejsce, gdy komendantem hufca był Kuba Czarkowski. Obchody przygotowano solidnie. Zlot hufca miały miejsce w Czersku i odbyła się tam gra z Halinką, która odpytywała harcerzy z wiedzy o bohaterze hufca. To był dobry czas, w którym powstały kolejne środowiska. W 2002 roku powstał Wodno-Górski Krąg Akademicki „Carpe noctum” (do dziś jest to jedyny krąg dla studentów w całej Warszawie!). Rok później część szczepu 243 zaczyna pracę w szkole przy ul. Skorupki – zakłada tym samym nowe środowisko: 404.

Po kilkunastu latach od powstania hufca, historia się powtarza. Trzecim komendantem hufca zostaje Wiktor Jędrzejewski, który z początku wydaje się być aktywny i chętny do pracy. Wracają jednak kontrole i dzielenie kadry na lubianą i nielubianą.

W tym czasie część środowisk zaczyna jeździć do szkoły w Wilczorudzie. Pojawia się nawet pomysł, żeby zaadoptować ją na bazę hufca. Jednak i tu dochodzi do konfliktu, który znów przelewa czarę. Przedstawiciele środowisk spotykają się na końcówce instruktorskiej i decydują o odwołaniu komendanta. On sam, widząc co się dzieje, podaje się do dymisji i na czele hufca staje Sylwia Pokorska.

Do nowej komendy hufca weszli przedstawiciele środowisk i rozpoczął się okres zwiększonej współpracy. Udało się nawet zorganizować obóz w Zielonym Gaju, którego komendantką była Agata Durakiewicz – szczepowa 220. Były tam wszystkie środowiska hufca: od konnej 25, przez 186, 220 i 404, aż po 328. Był to ostatni wspólny obóz hufca (po nim środowiska organizowały osobne zgrupowania i już nigdy nie zdarzyło się, żeby cały hufiec pojechał w jedno miejsce).

Niedługo po tym obozie, powstała drużyna Czarneckich, której drużynowym został Marcin Maryl. Zaczęła ona działanie w szkole przy ul. Fabrycznej – miejscu, gdzie do 2005 roku działał szczep 134 (w tamtym czasie nie istniał).

Zmiany następują też w szczepie 186, gdzie drużyna męska dzieli się na dwie części (młodszą o nazwie „Bastion” zaczyna prowadzić Tomek Jednorowski), a inna część instruktorów postanawia reaktywować środowisko 243 przy wsparciu jego byłego komendanta — Maćka Głowickiego.

Wielkimi krokami zbliża się dwudziesta rocznica powstania hufca. Powołany zostaje wielki zespół, który przygotowuje trzydniowe obchody w szkole przy al. Jana Pawła II. W czasie tego weekendu zorganizowano spotkanie dla byłej i obecnej kadry, odbyła się olbrzymia gra miejska oraz różnorodne warsztaty.

W tym okresie, w hufcu nie tylko wspomina się początki, ale i ciężko pracuje nad jego przyszłością. Od momentu wyboru do komendy hufca Marcina Maryla i Ewy Czarkowskiej rozpoczyna się czas wielkich reform. Po raz pierwszy od dwudziestu lat udaje się uaktualnić listę instruktorów, ściągalność składek wzrasta z 20% do niemal stu. Przy pomocy Konrada Rokicińskiego w hufcu zaczyna działać elektroniczna ewidencja, a Marta Modelska i Marcin Maryl organizują kilka kursów instruktorskich. Ten ostatni odpowiada również za fundusz partycypacyjny, w którym kadra sama decyduje na co przyznawać pieniądze.

Pod koniec dziesięcioletniej kadencji czwartej komendantki hufca udaje się rzecz niezwykła – następuje reaktywacja szczepu 134. Uroczystość z tej okazji odbywa się przy pomniku Polskiego Państwa Podziemnego i bierze w niej udział wielu przedstawicieli drużyn hufca i przyjaciół środowiska.

Niedługo potem szczep 328 obchodzi 50-lecie swojego istnienia i z tej okazji również sprasza dawnych członków oraz przyjaciół z innych środowisk na uroczyste obchody.

W tym samym roku, na 19-tym zjeździe hufca Centrum komendantką zostaje Ewa Rybus-Tołłoczko.

Przygotowali
Michał „Eskimos” Pawlak
Zastępowy Kruków
oraz
hm. Marcin Maryl
Funkcyjny drużyny Czarneckich