Marta Modelska i zwrot w Szczepie 328

Ten artykuł pochodzi oryginalnie z czasopisma „Barwy Słońca” 134 WDHiGZ nr 09(31) z maja 2017 roku, wydanego z okazji 25-lecia hufca. Tekst został delikatnie przeredagowany, by zachować jego aktualność.

Siedem lat temu, gdy Marta Modelska dostała propozycję zostania szczepową, na początku odpowiedziała że potrzebuje nieco czasu na przygotowanie się do funkcji. Niestety, tego czasu nie było wiele i musiała przejąć szczep, który również był daleki od gotowości.

Środowisko „Horda” prowadziło wówczas bardzo dużo akcji, z których zresztą 328 było znane w niemal całej chorągwi (np. kursy pierwszej pomocy). Jednak po kilku latach takiego działania, nikt nie próbował policzyć efektów, jakie te akcje przynosiły. Ich organizacja zabierała strasznie dużo energii, która była potrzebna kadrze do prowadzenia gromad i drużyn. To z tego właśnie powodu nie odbywały się akcje typu uroczystego przejścia zuchów do drużyny harcerskiej. Czyli środowisko również traciło na tych akcjach, bo brakowało sił na inne potrzebne działania.

Tak się złożyło, że warunki w jakich działało 328 również nie sprzyjały młodej liderce środowiska. Za kilka miesięcy miał się odbyć zjazd hufca, na którym kandydować zamierzał były szczepowy „Hordy”. Wybory skończyły się tak, że wygrała dotychczasowa Komendantka hufca, a instruktorzy z 328, którzy przegrali, choć pomagali na różne sposoby, nie wrócili już do stałego działania w szczepie.

Pozostał za to brak kontaktu z hufcem. „Horda” całkowicie się odcięła do Centrum. Co prawda dalej była zrzeszona w hufcu, ale kadra nie zdobywała stopni instruktorskich i przestała chodzić na odprawy.

Mimo trudnej sytuacji, Marta podjęła rękawicę i włożyła bardzo dużo wysiłku we wprowadzenie zmian w szczepie. Wykorzystała odosobnienie kadry, by ją znów zintegrować, co było podstawą kolejnych działań. Potem przyszedł czas na zrezygnowanie z niektórych dużych akcji, by zaoszczędzoną energię zainwestować w gromady i drużyny, które przez ostatnie lata były na drugim planie.

Marta równie ciężko pracowała nad tym, żeby kontakty z hufcem się poprawiły. Gdy inni na nie nie chodzili, sama uczestniczyła we wszystkich odprawach, a kiedy mogła zabierała innych z sobą. Nakłaniała też kadrę żeby zaczęli robić stopnie instruktorskie i była opiekunką wszystkich stopni, pilnując aby zawierały zadania poprawiające kontakt z hufcem.

Niespodziewanie na jej barki padł nowy, duży problem: likwidacja śródmiejskich szkół. Drużyny bardzo zintegrowały i przywiązały się do tych, w których działały, a okazało się, że niemal każda jednostka szczepu musiała zmienić miejsce swojego działania! Szczep działał wtedy w 4 szkołach, z których 3 zmieniono miejsce działania. Na to również znalazła rozwiązanie Marta. Przygotowała profesjonalny folder dla dyrektorów, w którym było napisane co to jest szczep i co może zaoferować nowej szkole.

Pod koniec bycia szczepową, przed Martą stanęło ostatnie wyzwanie: w 328 brakowało drużyny harcerskiej i mogło się okazać, że zuchy nie będą gdzie miały przejść. Postanowiła temu zaradzić i tak właśnie znalazła swoje nowe pole służby ‐ drużynę Lwów.

Przygotował:
Adam Włodarczyk
Patrolowy Koliberków