Gabrysia Pawlak i przejście Czarneckich do 134

Ten artykuł pochodzi oryginalnie z czasopisma „Barwy Słońca” 134 WDHiGZ nr 09(31) z maja 2017 roku, wydanego z okazji 25-lecia hufca. Tekst został delikatnie przeredagowany, by zachować jego aktualność.

W trzy lata po założeniu drużyny, Czarneccy stali na rozdrożu. Z jednej strony gromada, która działała w tej samej szkole coraz częściej mówiła o utworzeniu wspólnego środowiska, z drugiej, Szczep 328, w którym byli zrzeszeni przechodził w tym czasie duże zmiany.

Pozostanie w szczepie „Horda” miało potencjalnie wiele dobrych stron i Gabrysia, która została drużynową kilka miesięcy wcześniej, dobrze o tym wiedziała. Dbano tam, między innymi, o instruktorów i pracowano z nimi, np. regularnie odbywały się biwaki kadrowe (podobne do końcówki instruktorskiej lecz organizowane dla kadry środowiska 328). Z drugiej strony bardzo kuszącą opcją było budowanie wszystkiego od nowa z gromadą, z którą Czarneccy już od kilku lat współpracowali.

O tak ważnych sprawach Gabrysia nie mogła decydować sama, zwołała więc Konwent Funkcyjnych (radę drużyny). Tam wytłumaczyła zastępowym przed jakim wyborem stoi drużyna. Jeśli pozostanie w 328, będzie musiała zmienić miejsce działania i najprawdopodobniej dołączyć do którejś z drużyn „Hordy” w jej szkole lub się z nią w ogóle połączyć. Za to zawsze będzie mogła liczyć na wsparcie silnego środowiska ‐ na to, że ktoś zorganizuje dla drużyny obóz czy na sprzęt typu ploter.

W tym porównaniu, przejście do 134 było opcją bardzo niepewną. Niby reaktywacja szczepu dawała nieskrępowane możliwości, ale było wiadomo, że oficjalnie będzie on zawiązany dopiero za kilka lat (o ile wszystko będzie szło zgodnie z planem). Dodatkowo ani gromada ani Czarneccy nie mieli sprzętu i jeśli chcieli jechać na obóz, to musieli go sami zorganizować.

Zastępowi mieli wątpliwości i podjęli decyzję, że konieczne będzie referendum wśród wszystkich harcerzy z Czarneckich. Wyniki nie pozostawiały wątpliwości: 75% było za podjęciem ryzyka i przejściem do 134.

Pozostało powiedzieć o tym kadrze „Hordy”. Gabrysia spotkała się z każdym drużynowym osobiście, a mimo to, gdy później doszło do rady szczepu 328, było bardzo ciężko o tym rozmawiać. Na szczęście, na czele „Hordy” od niedawna stała Marta Modelska, która wiedziała, że nie można kogoś zmusić do bycia w szczepie i lepiej rozejść się w pokojowych relacjach. Dzięki jej wsparciu, Gabrysia wynegocjowała porozumienie na mocy którego harcerze z Fabrycznej mogli przejść do 134 z czystym rachunkiem.

Nie był to oczywiście koniec wspólnych kontaktów. Musiało jednak upłynąć sporo czasu zanim wzajemne relacje Czarneckich i „Hordy” zaczęły wracać do normy. Duża w tym zasługa Marty, która dbała o wspólne kontakty oraz Marcina Maryla, który pełnił rolę opiekuna kilku prób instruktorskich harcerzy z 328.

Dla samej drużyny zmiana miała również ciemną stronę. Kadrze Czarneckich ciężko było się skoncentrować jednocześnie na organizowaniu zbiórek i na zmianie środowiska, przez co część rzeczy musiała zejść na dalszy plan. Dodatkowo, niektórym harcerzom nie pasowały nowe barwy i nowe tradycje, więc po prostu odeszli.

Jednocześnie Czarneccy wiele zyskali na przejściu do 134. Od niezależności, która jeszcze wzmocniła tożsamość drużyny, przez przyjaźnie z kadrą 134, aż po szczep ‐ dokładnie taki, jakiego chcieli.

Przygotował:
Karol Zawisza
Zastępowy Jastrzębi