Ten artykuł pochodzi oryginalnie z czasopisma „Barwy Słońca” 134 WDHiGZ nr 09(31) z maja 2017 roku, wydanego z okazji 25-lecia hufca. Tekst został delikatnie przeredagowany, by zachować jego aktualność.

OPUS MAGNUM, czyli DZIEŁO NAJWIĘKSZE
Z okazji XXV-Iecia hufca postanowiliśmy przygotować coś specjalnego. Chcieliśmy zrobić coś więcej niż opisanie dotychczasowej historii hufca Centrum. Zapragnęliśmy powiedzieć coś o ludziach, który go tworzyli i dokonali w nich wielkich rzeczy. Stąd właśnie temat przewodni artykułów – OPUS MAGNUM, czyli DZIEŁO NAJWIĘKSZE. Do każdej opisywanej osoby staraliśmy się przyporządkować to jedno najważniejsze osiągnięcie, które było ich zasługą (lub któremu przewodzili). Uwierzcie, że nie był to łatwy wybór!
Długo łamaliśmy sobie głowy nad tym o czym napisać. Przedstawić Halinkę Bożek jako szczepową 220 czyjako komendantkę hufca? Kubę Czarkowskiego opisać jako szefa KSI czy kształceniowca? O Marcinie pisać w kontekście zmian w Prawie Harcerskim czy jego reform hufca? To oczywiście tylko niektóre z pytań, jakie musieliśmy sobie zadać. Potem przyszło równie trudne zadanie. Wybrać spośród tej rzeszy instruktorów… Dziesiątkę. To wystarczająco dużo, by pokazać wspaniałych ludzi, zarazem na tyle mało, że będzie to przystępne dla młodych harcerzy.
Dziesięć artykułów – dziesięć postaci. Tylko tyle i aż tyle. Naszym zdaniem, udało nam się dokonać niemożliwego: wybrać wybitne, a zarazem ciekawe osoby, które swoimi działaniami zmieniały hufiec na przestrzeni ostatnich 25 lat. Takich, które zostawiły po sobie trwały ślad, a efekty ich działań odczuwamy do dziś.
Gdy już wiedzieliśmy kogo i co chcemy opisać, zaczęły się długie miesiące spisywania i nagrywania wywiadów. Odwiedziliśmy każdego. Jednych łapaliśmy na końcówce instruktorskiej, innych nachodziliśmy w miejscu pracy. Jeszcze innych musieliśmy ścigać aż na wyjazdach harcerskich!
Mimo tych wszystkich niedogodności i zagrożeń, udało nam się przygotować dziesięć artykułów o ludziach, którzy dokonali czegoś tak wielkiego, że dziś, po 25 latach wciąż to wspominamy.
Oczywiście to nie wszyscy, których chcieliśmy (i powinniśmy) opisać. Brakuję tu dawnych instruktorów jak Mirek Złoczański czy Andrzej Wyrozembski oraz młodszych, jak Agata Durakiewicz. Jest jeszcze wielu instruktorów, którzy swoją bezinteresowną pracą i gotowością do pomocy zasłużyli na własny rozdział w historii hufca Centrum.
Są również instruktorzy, których nie opisujemy, choć dokonali rzeczy wielkich – narzuca się na myśl chociażby Łukasz Bereza, Anita Cyburska czy Hubert Mika. Byli ważni dla swoich środowisk, niewątpliwie stanowili dla nich wyjątkową podporę. Efekty ich zauważalnej w skali środowiska pracy nie wpłynęły jednak tak mocno na hufiec jako całość, jak działania bohaterów tych artykułów. Dokonaliśmy wyboru, który z początku wydawał się zbyt niemożliwy, zbyt trudny. Mimo tego, że to dopiero mały kawałek wielkiego tortu, mamy nadzieję, że to opracowanie stanie się inspiracją dla kolejnych harcerzy i zachętą do dalszego opisywania historii naszego hufca i historii poszczególnych środowisk.
Może za kolejne 25 lat również ukażą się takie artykuły? Mogły by opisać kolejną dziesiątkę wspaniałych! Albo i więcej! Przecież do tego czasu mogłyby powstać opracowania historii wszystkich szczepów i drużyn, w których praca Witka Trepkowskiego, Gosi Silny czy Maćka Głowickiego zostałaby doceniona! Może w przyszłości stworzymy nawet cały panteon bohaterów środowisk?
Dlatego też, zapraszając do lektury naszej pracy, zachęcamy również do własnych starań. Spisywania historii, nagrywania wywiadów, przeglądania starych rozkazów… Do wszystkiego co pozwoli docenić tych, dzięki którym hufiec Centrum i jego środowiska są tak wspaniałe!
W hufcu Warszawa Centrum, najważniejsze są dla nas mocne środowiska i przyjaźń między kadrą. Nie zrozumiał tego aż do końca poprzednik Sylwii Pokorskiej ‐ Wiktor Jędrzejewski, trzeci z kolei komendant Hufca Warszawa Centrum.
Dołączył on do hufca w kilka lat po jego powstaniu. Od samego początku rozsiewał wokół siebie pozytywną energię i wykazywał się dużą pomysłowością.
Około 2001 roku ówczesny komendant Kuba Czarkowski zmienił pracę i został dyrektorem w liceum św. Augustyna. Nowe obowiązki okazały się dużym obciążeniem, Kuba więc zaczął się rozglądać za kimś, kto go zastąpi w hufcu. Widząc, że Wiktor jest chętny do działania, poparł go w kandydowaniu na specjalnie zwołanych wyborach.
Jednak jako komendant szybko pokazuje swoje drugie oblicze. Zaczyna się wykorzystywanie chwytów ze świata polityki w środowisku harcerskim. Oznacza to, że są „równi i równiejsi” – zdarza się, że nagradzani są Ci, których lubi Komendant, a niekoniecznie Ci, którzy na to zasłużyli. Brakuje przekazywania informacji kadrze, a jeśli już coś trafia do drużynowych, to tylko pojedyncze informacje i to tak, aby każdemu móc przekazać inną wersję.
W ciągu czterech lat jego kadencji część środowisk zaczęła jeździć na kolonie i obozy w Wilczorudzie. Szybko pojawiła się okazja do zaadoptowania tamtejszego budynku i przysposobienia go na stałą bazę harcerską. Wystarczyło wyłożyć środki i dodać dużo pracy. Jednak, gdy już znalazł się instruktor, chętny do tego zadania, Komendant, zamiast przekazać odpowiednią sumę, zażądał, aby w przypadku niepowodzenia, ten instruktor zapłacił za wszystko z własnej kieszeni. To zraziło do niego część komendy hufca.
Wiktor szybko zaczął zrażać do siebie nie tylko swoją komendę, lecz także instruktorów hufca. Nie trzeba było dużo czasu, żeby harcerze zorientowali się, że każdy słyszy od Komendanta co innego. Oburzona dotychczasowym zachowaniem Wiktora kadra spotkała się na końcówce instruktorskiej. Tam, nie tylko jako instruktorzy, ale przede wszystkim jako przedstawiciele środowisk, członkowie kadry postanawiają, że najwyższy czas odwołać Komendanta!
Wiadomo było, że potrzebna jest osoba, która go zastąpi. Ich wybór padł na młodą i lubianą Sylwię Lewińską (po ślubie Pokorską) ze szczepu 186.
Nie robiono z tego wielkiej tajemnicy i w końcu Komendant również się o tym dowiedział. Czując, że koniec jest nieunikniony, postanowił wyprzedzić ruch środowisk i sam podał, że rezygnuje z funkcji.
Wybory, które nastąpiły zaraz po tym były jedynie formalnością. Oprócz Sylwii, w skład nowej komendy weszli przedstawiciele różnych środowisk, żeby już więcej nie doszło do sytuacji, w której komenda działa przeciwko środowiskom. Bunt przeciwko Komendantowi i wybór Sylwii rozpoczęły długi, dziesięcioletni okres, w którym to Komendant był dla środowisk, a nie na odwrót!
Przygotowała:
pwd. Joanna Orluta
Drużynowa Poszukiwaczy
Zaginionego Szlaku
