Ewa Czarkowska i reaktywacja 134

Ten artykuł pochodzi oryginalnie z czasopisma „Barwy Słońca” 134 WDHiGZ nr 09(31) z maja 2017 roku, wydanego z okazji 25-lecia hufca. Tekst został delikatnie przeredagowany, by zachować jego aktualność.

Ewa Czarkowska jako dziecko mieszkała na Woli, zaś jej mama pracowała na Powiślu ‐ tuż obok SP 29. Było więc wygodne, by Ewa do szkoły chodziła przy ulicy Fabrycznej. W działającym tam szczepie 134 została harcerką.

Z początku pełniła funkcję przybocznej, a po kilku latach została drużynową i instruktorką. To właśnie w szczepie 134 stawiała pierwsze kroki jako kadra. Po pewnym czasie, w środowisku zaczęło dorastać nowe pokolenie instruktorów, które miało swój pomysł na harcerstwo i nie potrzebowało pomocy. Dlatego Ewa przeszła do 186, z którego i tak odeszła po kilku latach. Powodem jej całkowitego wycofania się z działalności harcerskiej, był Rodzinny Dom Dziecka, który zaczęła prowadzić z mężem.

Jednak dzieci z RDD musiały gdzieś pojechać na wakacje. Wybór padł na ZHP. Jako, że kolonię prowadziła młoda dziewczyna, a nikt nie chciał jej pomóc ‐ Ewa postanowiła z nią pojechać. Na miejscu, okazało się że, wśród uczestników kolonii były dzieci dawnych instruktorów 134: Asia Orluta oraz Basia Miłecka.

Ewa dowiedziała się także, że w czasie jej nieobecności, szczepowi 134 nie powodziło się zbyt dobrze. Konflikt z panią dyrektor oraz brak nowych harcerzy (członkowie drużyny byli coraz starsi) doprowadził do rozwiązania środowiska z Fabrycznej.

Jednak od kilku miesięcy, na prośbę nowej pani dyrektor, gromadę w SP 29 tymczasowo prowadziła Sylwia Pokorska (z braku innych kandydatów), ale potrzebowała zastępstwa. Właśnie w trakcie rozmowy o przyszłości gromady, na kolonię przyjechał syn Ewy ‐ Przemek. Nagromadzenie dzieci byłych instruktorów natchnęło Ewę ‐ zapadła decyzja, żeby reaktywować szczep 134.

Jednak na Fabrycznej już od roku działała również drużyna harcerska o numerze 328. By dowiedzieć się o niej czegoś więcej, udała się do byłego szczepowego „Hordy”. Tam usłyszała, że drużynowym Czarneckich jest Marcin Maryl ‐ chłopak, który robi dobrą robotę, taki z którym można się dogadać.

Tyle wystarczyło. Zaczęły się odwiedziny na zbiórkach, wystawianie wspólnego punktu na szkolnej majówce. Udało się też podpisać porozumienia, które ustalały szczegóły dalszej współpracy (np. kiedy zuchy przechodzą do drużyny i jak ten obrzęd wygląda). Po kilku latach współpracy, gdy drużynową Czarneckich była już Gabrysia Pawlak, w drużynie odbyło się referendum ‐ aż 3 na 4 harcerzy było za przejściem do 134.

Drużyna i gromada to było za mało, by utworzyć szczep, ale już wtedy zaczęła się praca nad jego powstaniem. Odbył się biwak kadrowy w Kosowie Lackim, na którym rozmawiano o formie, jaką ma przyjąć nowe środowisko. Zdecydowano, że przyszłym 134 nie powinna rządzić jakaś komenda, tylko głos decydujący powinien zostać przy drużynowych.

Potem nastąpiły wspólne akcje letnie, pierwsze święta szczepu w 134 dzień roku i założenie drugiej gromady w SP 29. Dzięki temu, 27 września 2015 r. można było podpisać umowę o reaktywacji szczepu 134. W tej uroczystej chwili szczepowi towarzyszyli reprezentanci innych środowisk (186, 328, 243) oraz rodzice, przyjaciele i byli instruktorzy 134.

Przygotował:
Tytus Kaliniec
Funkcyjny drużyny Czarneckich